PWSZ na Facebooku PWSZ na Instagramie
prof. dr hab. Stanisław Sierpowski
 
 
Cele Leszczyńskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk
 

Organizatorzy spotkania w sposób nie budzący wątpliwości nawiązują do nazwy sławnego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, które powstało w 1857 r. Członkowie tego Towarzystwa odegrali zasadniczą rolę w walce o utworzenie w Poznaniu polskiego uniwersytetu. Szczególne warunki wynikające z germanizacyjnej polityki pruskiego zaborcy spowodowały, że zabiegi te mogły zostać zwieńczone dopiero w 1919 r. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Jednak trudno nie dostrzec i uwypuklić roli PTPN w procesie uświadamiania społeczeństwa o konieczności posiadania swojej, polskiej kadry inteligenckiej gotowej do służenia narodowi w tak bardzo szczególny sposób jak właśnie kształcenie akademickie. Słusznie zatem o PTPN Nowa Encyklopedia Powszechna PWN (t. 5) pisze jako o „inicjatorze i organizatorze uniwersytetu poznańskiego”.

Opowiadając się za utworzeniem Leszczyńskiego Towarzystwa i stawiając mu analogiczne zadanie trudno nie zwrócić uwagi na paralele, które dla historyka przyoblekają się w symboliczne szaty.

Zamysł ten ma historyczną, ale też głęboko patriotyczną podbudowę. Oto bowiem należy przypomnieć, że wśród inicjatorów utworzenia PTPN oraz jego pierwszych prezesów byli reprezentanci różnych kręgów społecznych, profesji i obszarów działania. Warunki niewoli narodowej obligowały, aby na piedestale celów Towarzystwa stanęła sprawa „pielęgnowania nauk i umiejętności w języku polskim”. Silne były też wśród tej elity poznańsko-wielkopolskiej sympatie panslawistyczne przybierające najczęściej formę wiary we współdziałanie narodów słowiańskich – w perspektywie federacji wolnych państw słowiańskich. Zdecydowanym panslawista był np. Kazimierz Szulc (1825-1887) faktyczny inicjator powstania PTPN-u. Był on etnografem, wziętym dziennikarzem, nauczycielem poznańskiego Gimnazjum Marii Magdaleny, patriotą uwięzionym w Magdeburgu za dostarczenie broni Powstańcom Styczniowym 1863 r., w końcu życia także dyrektorem Towarzystwa Ubezpieczeniowego „Vesta”.

Rzecznikiem modnej w owym czasie myśli panslawistycznej był kolejny współtwórca PTPN-u ksiądz Franciszek Ksawery Malinowski (1808-1881), językoznawca, który poważył się na protest w związku ze sprowadzeniem na Pomorze – gdzie działał – księży niemieckich, nie znających języka polskiego. Był rzecznikiem wspólnego alfabetu dla wszystkich ludów Słowiańskich opartego na pisowni fonetycznej. Wyrazem uznania krakowskiego środowiska naukowego było włączenie księdza Malinowskiego do pierwszego składu członków Akademii Umiejętności.

Wśród współtwórców PTPN nie mogło zabraknąć bardzo aktywnego społecznie i gospodarczo Hipolita Cegielskiego, przedstawiciela przemysłu i handlu, zdominowanego zresztą przez żywioł niemiecki i żydowski. Pamięta się H. Cegielskiego przede wszystkim jako założyciela w 1855 r. sklepu narzędzi rolniczych, który dał początek fabryce będącej przez dziesięciolecia wizytówką przemysłowego Poznania i Wielkopolski. Ale sukcesy przemysłowca poprzedziła praca nauczyciela języków starożytnych w Gimnazjum Marii Magdaleny (był absolwentem filologii klasycznej) oraz studia własne z zakresu lingwistyki i dydaktyki. Opublikowana w 1845 r. „Nauka poezji” była kilkakrotnie wznawiana stając się dla młodzieży zaboru pruskiego swoistą biblię języka polskiego. Był też założycielem kilku polskich tytułów prasowych o nastawieniu liberalnym i narodowym, współtwórcą Towarzystwa Naukowej Pomocy, Towarzystwa Przemysłowego, przez wiele lat był aktywnym członkiem poznańskiej rady miejskiej. Klasyczny społecznik, który dobrze łączył tę rolę z sukcesami na polu gospodarczym.

Zaangażowanym obrońcą polskich praw narodowych był inny współzałożyciel PTPN-u Władysław Niegolewski (1819-1885) urodzony koło Śremu prawnik, wieloletni poseł do sejmu pruskiego i parlamentu niemieckiego. To w jego mieszkaniu odbyło się założycielskie posiedzenie PTPN. Przez kilka lat był wiceprezesem Towarzystwa oraz redaktorem pierwszych jego „Roczników”. Za udział w powstaniu styczniowym (działał w tzw. Komitecie Działyńskiego, walczył pod Ignacewem, gdzie został ranny), został oskarżony o zdradę stanu i przez kilka lat więziony w twierdzy głogowskiej. Do końca życia walczył o język polski w szkołach i urzędach, o wolność religii i powszechną oświatę.

Wybitną indywidualnością powstającego PTPN był August Cieszkowski (1814-1894) – płodny filozof i ekonomista, bibliofil o szerokich zainteresowaniach od nauk społecznych do matematyki i techniki, poseł do pruskiego zgromadzenia narodowego i poseł Koła Polskiego w sejmie pruskim, gdzie stawiał problem utworzenia w Poznaniu Uniwersytetu. Urodzony pod Warszawą studiował w Krakowie, Berlinie i Heidelbergu, przez pół wieku mieszkał w Wierzenicy pod Poznaniem. Cieszkowski by pierwszym, w sumie przez 20 lat prezesem PTPN i dobrze przysłużył się tej instytucji, a przez to i nam wszystkim.

Istotnego wsparcia Twórcom PTPN udzielili ziemianie z Tytusem Działyńskim (1796-1861) oraz Rogerem Raczyńskim (1820-1864) na czele. Każdy z nich wpisał się na trwałe w dzieje ojczyste pozostawiając służące narodowi po dziś dzień dziedzictwo – pierwszy przebogatą biblioteką, Zamek Kórnicki i Pałac Działyński, natomiast Roger Raczyński jako najhojniejszy ofiarodawca na rzecz Towarzystwa Naukowej Pomocy, wieloletni przewodniczący kuratorium Biblioteki, utworzonej przez jego ojca Edwarda.

W kontekście towarzyszącej nam myśli przewodniej nie bez znaczenia było to, że Pan na Kórniku, hrabia Działyński ożeniony z Cecylią Zamoyską, znakomity bibliofil gromadzący skarby kultury narodowej z myślą o utrwaleniu dni świetności i chwały Ojczyzny (pisanej zawsze z dużej litery!) prezesował Towarzystwu aż do śmierci w 1861 r.

Odnotować też trzeba propolską inicjatywę z połowy XIX w. dra Johana Metziga – Niemca z urodzenia, który wśród żądań o prawa dla Polaków z Księstwa Poznańskiego wymieniał utworzenie uniwersytetu. Za dobrą dla niego siedzibę uważał zrazu Leszno, później Poznań. Inicjatywy te zakończyły się niepowodzeniem podobnie jak starania o utworzenie przy uniwersytetach w Berlinie i Królewcu katedr języka i literatury polskiej.

Ponawiające się przez dziesięciolecia apele o utworzenie w Poznaniu Uniwersytetu aktywizowało także koła rządowe, mające wszakże odmienne niż Polacy cele na Widoku. Obawy przed wzmocnieniem żywiołu polskiego kreśliły myśl i czyny kół pangermanistycznych traktujących Wielkopolskę jako obszar nierozerwalnie związany z resztą Rzeszy. Dlatego też niemieckie próby stworzenia w Wielkopolsce wyższej uczelni, od początku traktowane były w kontekście polityki germanizacyjnej. Mimo oporu istniejących już w Rzeszy uniwersytetów w 1903 r. powołano w Poznaniu Akademię Królewską jako uczelnię wyższą, ale pozbawioną prawa nadawania stopni i tytułów naukowych. Zamiar przekształcenia przekształcenie Akademii w uniwersytet utrąciły obawy, że napływ młodzieży polskiej wzmocni i tak dość już buntowniczą grupę obywateli Rzeszy. Zarazem utworzenie Akademii (służącej przede wszystkim samokształceniu) utrącało wszelkie polskie starania o utworzenie uczelni typu uniwersyteckiego.

Zmianę sytuacji przyniosła wojna, w wyniku której odrodziło się państwo polskie. Utworzenie w Poznaniu uniwersytetu było traktowane zarówno przez władze lokalne jak i krajowe jako rzecz oczywista. Wiosną 1919 r. pod kierunkiem dra Heliodora Święcickiego, prezesa PTPN powstała Komisja Organizacyjna Uniwersytetu, która w krótkim czasie skompletowała skład personalny dla dwóch wydziałów – filozoficznego i prawnego. Lider całego przedsięwzięcia, wówczas 64 letni Święcicki wybornie wywiązał się ze swego zadania dzięki szerokim kontaktom oraz dużemu autorytetowi naukowemu[1].

Inauguracja miała miejsce 7 maja. Start był skromny bo tylko z trzydziestoma kilkoma profesorami (aż 21 skupionych było na wydziale filozoficznym). Niemniej jednak powstaniu Uniwersytetu towarzyszyła podniosła atmosfera. Słowa ówczesnego ministra oświaty Jana Łukasiewicza wypowiedziane podczas inauguracji można odnieść do wszystkich podobnych sytuacji, zamieniając np. poznański na leszczyński: „Wybitni uczeni niemieccy jeszcze w wieku XVIII pisali dzieła po francusku. Kilkadziesiąt lat później nauka niemiecka stała się jedną z pierwszych. Podobne zadanie czeka Uniwersytet Poznański. Nie brakuje naszemu narodowi zdolności twórczej…Wszechnica Piastowska ma zastąpić młodzieży polskiej Berlin i Wrocław. Niech nie tylko zastąpi, ale przewyższy uniwersytety niemieckie. Niech da młodzieży naukę owianą duchem narodowym. Taka nauka najbardziej przypada do serca młodzieży. Niech młodzież niesie wysoko sztandar nauki i uniwersytet niech stanie się ośrodkiem kultury dla zachodnich kresów Rzeczypospolitej”[2].

Jakkolwiek wśród 42 członków założycieli PTPN przeważali ziemianie, to jednak zasadniczy wpływ na jego charakter miała zawodowa inteligencja, ludzie którzy sprawom nauki i edukacji poświecili gross swego czasu. To samo możemy powiedzieć o zgromadzonych dzisiaj na tej sali osobach, wśród których organicznikowskim blaskiem świeci Firma „Skanska S.A.”, reprezentowana przez jej leszczyńskiego dyrektora mgr. inż. Pawła Jędrasia oraz wiceprezesa jej centrali wywodzącego się także z Leszna mgr Romana Wieczorka. Kupując, a następnie przekazując dla Biblioteki PWSZ tzw. wielkopolską część księgozbioru zmarłego 7 lutego 2003 r. prof. Antoniego Czubińskiego wybitnego historyka i politologa polskiego, rodem z Konina, dokonano symbolicznego gestu. Przypomnienia wymaga to, że wśród pierwszych inicjatyw PTPN było właśnie założenie biblioteki. Na domiar wszystkiego zalążkiem księgozbioru była biblioteka działającego w pobliżu Kasyna Gostyńskiego. W krótkim stosunkowo czasie biblioteka PTPN stała się największą biblioteką polską w Poznaniu. W 1907 r. liczyła około 110 tys. tomów. Dla utworzonego w 1919 r. Uniwersytetu Poznańskiego, zwłaszcza jego wydziałów humanistycznych istnienie bogatego księgozbioru z literaturą nastawioną na pozycje w języku polskim i spraw polskich tyczących miało fundamentalne znaczenie.

Wierzę, że niezależnie od powstających bibliotek „bez murów”, rozwój zaplecza naukowego dla humanistyki stanie się udziałem wszystkich działających na terenie miasta bibliotek, zwłaszcza już bardzo bogatej Miejskiej Biblioteki Publicznej, biblioteki naukowej Muzeum Okręgowego oraz Wyższej Szkoły Humanistycznej. Dopełnieniem tych zbiorów jest biblioteka Wyższej Szkoły Marketingu i Zarządzania najdłużej działającej w Lesznie, oferująca pozycje z szeroko rozumianych nauk ekonomicznych. Przy atencji PWSZ dla nauk technicznych, rolniczych oraz związanych ze sportem, perspektywa warsztatu naukowego dla potencjalnych doktorantów przedstawia się okazale. Wszystkie wymienione wyżej podmioty zapewne zechcą współtworzyć Wielkopolską Bibliotekę Cyfrową, zwłaszcza w zakresie digitalizacji dokumentów lokalnego i regionalnego życia społecznego. Tego rodzaju wkład leszczyńskich szkół wyższych w rozwój WBC zostanie powitany z radością, dając zarazem punkty dodatkowe w zabiegach o uzyskanie przez środowisko statusu akademickiego.

W historycznym rozwoju edukacji, jako jednego z ważnych elementów identyfikacji kulturowej Leszna, ważną rolę odegrały kontakty ze środowiskami akademickimi, zwłaszcza Poznania i Wrocławia. Przypominając o działającym od 1962 r. przy Leszczyńskiej Szkole Rolniczo-Ogrodniczej punkcie konsultacyjnym Studium Zaocznego Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu, zwrócenia uwagi wymaga sytuacja wywołana przez utworzenie w 1975 r. województwa. Wiadomo, że nobilitacja administracyjna stała się kołem zamachowym w wielu dziedzinach, a Leszno stało się liderem wobec takich pobliskich miast jak Rawicz, Kościan czy Gostyń w przeszłości skutecznie rywalizujących o prymat w regionie.

Jednym z przejawów tej sytuacji były umowy o współpracy zawierane miedzy władzami Województwa a wyższymi uczelniami w sprawie organizowania w Lesznie punktów konsultacyjnych. Szczególnie aktywnie działały w tym zakresie Wydział Prawa i Administracji UAM. W 1977 r. uruchomiła swój punkt konsultacyjny Akademia Ekonomiczna tworząc podwaliny pod zorganizowanie w 1993 r. przez dra Jana Sołtysiaka Wyższej Szkoły Marketingu i Zarządzania. Rozwojowi tej uczelni nadal patronuje poznańska Akademia Ekonomiczna, gdzie leszczyńscy licencjaci mają możliwość kontynuowania studiów na poziomie magisterskim. Akademicką panoramę Leszna uzupełniła Wyższa Szkoła Humanistyczna zorganizowana staraniem osób skupionych wokół długoletniego lidera kształcenia zawodowego mgra Ryszarda Karmolińskiego, a zwłaszcza uruchomiona w 1999 r. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa. Organizatorzy tej uczelni, z rektorem prof. Wiesławem Osińskim i kanclerzem mgr Zbigniewem Mockiem na czele potrafili zjednać dla niej przychylność i sympatię daleko wykraczającą poza region. Dowiodła tego inauguracja roku akademickiego 2003/2004, której towarzyszył istny najazd dostojnych gości z premierem rządu RP Leszkiem Milerem, wojewodą wielkopolskim Andrzejem Nowakowskim, rektorami największych uczelni Poznania oraz liczną i reprezentatywną delegacją ze Słowacji i Czech. Towarzyszące inauguracji odsłonięcie monumentalnego pomnika Jana Amosa Komeńskiego zawierało w sobie liczne symbole: dawne określenie Leszna jako „nowych Aten Europy” trzeba wypełnić nowoczesną treścią. Dziś gra toczy się o szczególnie wysoką stawkę, gdyż współczesność stawia w tym zakresie zadania ogromne. Chodzi bowiem o wyrwanie z marazmu i wszędobylskiej niemożności pewnej części mieszkańców wsi, a zwłaszcza ludzi młodych. Jeśli leszczyńska PWSZ w piątym roku swej działalności kształci 3,5 tys. osób i niemal co trzeci mieszka na wsi, to mamy do czynienia ze zjawiskiem o wielkiej doniosłości społecznej i ekonomicznej.

Wspieranie tej tendencji, kształcenie i umacnianie kadry naukowej na trwale związanej „ze swoją” uczelnią powinno mieścić się wśród najpierwszych zadań LTPN. Jedną z dróg wiodących do tego celu jest pomoc uprawnionych do tego osób w zdobywaniu tytułu doktora i doktora habilitowanego. Marzy mi się zorganizowanie interdyscyplinarnego studium doktoranckiego gdzie – jeśli tylko byłoby to możliwe – byłyby realizowane tematy dotyczące regionu leszczyńskiego. Jego zaczynem mogą być comiesięczne spotkania naukowe organizowane przez LTPN, na których profesorowie – członkowie Towarzystwa – będą prezentowali możliwości badawcze w zakresie uprawianej dyscypliny. Jest to także dobre forum dla prezentacji wybranych fragmentów tez doktorskich, realizowanych oczywiście w uczelniach posiadających właściwe uprawnienia. Spotkania te mogą przybrać charakter wykładów otwartych, także z udziałem studentów szkół wyższych, w tym zwłaszcza studiów magisterskich.

Statut LTPN w sposób wyczerpujący, zapewne „na wyrost” zbiera jego cele i zadania. Ich realizacja – jak zawsze – zależy od ludzi, którzy zechcą uczynić z programu Towarzystwa jedną z osi osobistej aktywności. Jednak fundamentalne znaczenie całej tej inicjatywy leży w koniecznym współdziałaniu wszystkich instytucji funkcjonujących w obszarze edukacji na najwyższym poziomie. Niczego nie roniąc z godnego szacunku dorobku Leszczyńskiego Towarzystwa Kulturalnego oraz innych instytucji o zbliżonym profilu działania, uwypuklenia wymaga idea współdziałania wszystkich szkół wyższych działających w regionie leszczyńskim dla nadrzędnego celu: utworzenia uniwersytetu.

LTPN będzie inicjowało i wspierało wszystkie działania, które mieszczą się w trójdzielnej funkcji uczelni o statucie akademickim. Chodzi zwłaszcza o to aby:

Twórcy LTPN mają nadzieję, że zwłaszcza Kolegium Rektorów m. Poznania zechce patronować narodzinom leszczyńskiego uniwersytetu. Jego otwarcie może dokonać się w każdym czasie, kiedy będą ku temu odpowiednie warunki organizacyjne, przede wszystkim kadrowe. Nie wątpimy, że część uczonych mających swe korzenie w Lesznie i jego okolicach nie odmówi skutecznej pomocy przy kompletowaniu kadr przyszłego uniwersytetu.

Dzięki świeżo odnalezionym i opisanym przez prof. Z. Borasa dokumentom z XVII wieku wiadomo, że w 2011 r. mamy obowiązek przypomnieć 400-lecie wystawienia przywileju fundacyjnego przez Zygmunta III Wazę dla Uniwersytetu w Poznaniu. W akcie tym – pisze Zygmunt Boras – „spotkała się wzniosła idea miejscowego kolegium i ponad wieki wybiegająca myśl króla elekcyjnego Szweda z ojca, ale Jagiellona po kądzieli, który wbrew temu co sądziła ówczesna profesura krakowska, uważał, że Rzeczpospolita Obojga Narodów była zbyt wielkim państwem, aby tylko dwa uniwersytety – w Krakowie i Wilnie – mogły w pełni zaspokoić potrzeby chcącej się kształcić młodzieży”[3].

Jeżeli uznamy to za ważne i zewrzemy szyki, możliwe jest, że 400-leciu przywileju fundacyjnego dla Poznania będzie towarzyszyła inauguracja uniwersytetu leszczyńskiego. To jest realne i możliwe.

LTPN, podobnie jak jego poznański pierwowzór, skupiając uwagę na rozwoju nauki w różnych dziedzinach, szczególną troską otoczy badania najbliższego regionu. Nie kusząc się o zakreślenie jego ram terytorialnych można powiedzieć, ze dotyczy to ziem, z których rekrutuje się młodzież od dziesięcioleci zjeżdżająca do Leszna jako centrum edukacji i spraw, które jej dotyczą.



[1] A. Czubiński, Dzieje Uniwersytetu Poznańskiego w latach 1918-1939. [w:] Dzieje Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza 1919-1969. Poznań 1972, s. 67.

[2] Uniwersytet Poznański w pierwszych latach swego istnienia (1919-1923) za rektoratu Heliodora Święcickiego. Księga Pamiątkowa…pod red. Adama Wrzoska. Poznań 1924, s. 79-80.

[3] Z. Boras, Tradycje uniwersyteckie Poznania. Poznań 2003, s. 18.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcejRozumiem